Pytania do Władzy


Panie Prezydencie. Kiedy się Pan wywiąże z swoich obietnic przedwyborczych?

 

OBYWATELU PAMIĘTAJ !

Rząd partyjny zamiast Rządu fachowców to zdegenerowane Państwo.

Czas ucieka!

LOGOWANIE






This image contains a scrambled text, it is using a combination of colors, font size, background, angle in order to disallow computer to automate reading. You will have to reproduce it to post on my homepage
Wpisz kod w pole poniżej:

Nie pamiętasz hasła?
Konto? Zarejestruj się!

PiE- Skype

Rozmawiaj z nami poprzez Skype!

Powiadom znajomych!

Jeśli interesują Cię sprawy Polski i są one dla Ciebie nie obojętne to ten Portal jest dla Ciebie. Zaglądnij na niego i powiadom o nim swoich znajomych.

Strona działa od dnia:

Strona ruszyła dnia
21-10-2007
Strona działa już
1050 dni.
Najnowsze Wiadomości. arrow "Prosto z mostu" arrow Katastrofa pod Smoleńskiem. A może było tak!!
Katastrofa pod Smoleńskiem. A może było tak!! Drukuj Poleć znajomemu
 
Średnia ocen użytkowników    (2 głosy)
Odsłon 815    
Polecane 23

Katastrofa pod Smoleńskiem. A może było tak!!

Najprawdopodobniejsza hipoteza przyczyny katastrofy pod Smoleńskiem.

Wszyscy starają sie znaleść odpowiedż na przyczyny katastofy pod Smoleńskiem. Ale czy poszukiwania odpowiedzi na to pytanieidą idą w dobrym kierunku? Ciągle odnoszę wrażenie, że zarówno media jak i społeczeństwo jest w jakiś sposob manipulowane. Wszelkie rozmowy publiczne dotyczą tematów które i tak nie dadzą poszukiwanej odpowiedzi. Oczywiście nie zarzucam tutaj nikomu złej woli ani nie jestem zwolennikiem żadnej spiskowej teori, ale staram sie wyciągać tylko logiczne wnioski z faktów które zaistniały.
Faktem na dzień dzisiejszy jest, że stan techniczny samolotu nie budził żanej wątpliwości. Więc przyczyn należy szukać w OKOLICZNOŚCIACH ZEWNETRZYCH tego lotu a dokładniej w okolicznościach i procedurach lądowania.
Media przytaczały nam wiele przykładów i "dowodów" między innymi symulację komputerową ostatnieniej fazy lotu. Ale pytam sie dlaczego tylko 2D a nie 3D?? Pokazanie przeciętnemu odbiorcy symulacji pionowej wprowadza go w bład. Wszelkie dyskusje na temat wysokości lotu i szybkości samolotu wypatrzają prawdę o zaistniałej sytuacji. Nie odzwierciedlają rzeczywistości i faktów które są najważniejsze przy poszukiwaniu odpowiedzie co sie tak naprawdę stało.?
A działo sie naprawdę bardzo wiele DZIWNYCH RZECZY!!!!
Dlaczego sie o nich nie mówi i nie stara sie ich wyjaśnić????
Zaczeło sie już od samego początku rozpoczęcia procesu lądowania T-154m. Wiele rzeczy nie odbywało się tak jak powinno.

Położenie każdego obiektu określa się w podobny sposób jak położenie wybranego punktu w sześcianie - w 3 płaszczyznach wektorowych np. X, Y, Z. W taki sam sposób pracują radary lotniska określające położenia samolotu:

  • X– odległość od celu (Długość geograficzna (ang. longitude; symbol λ - wschód-zachód)
  • Y – położenie względem osi lotniska (Szerokość geograficzna (ang. latitude, symbol φ - pólnoc-południe)
  • Z – wysokość

By ocenić lot samolotu, trzeba analizować te 3 płaszczyzny.

Fakty, które znamy:

  • W odległości 2 km od lotniska (X) samolot znajdował się na dozwolonej choc nie idealnej dla Tu-154m wysokości 100-120 m (Z) i był najprawdopodobniej oddalony od osi pasa lądowania ok. 80 m (Y). Czyli musimy odpowiedzieć na pytanie, dlaczego współrzędna Y była nieprawidłowa.
  • W odległości 1 km od lotniska samolot leciał na wysokości 2-3 m w odległości 40 m od osi pasa. W tym przypadku nie zgadzają sie współrzędne : Z – wysokość, Y – położenie względem osi pasa.

Współrzędną Y określa się na podstawie sygnałów z nadajnika NDB A (6,1 km od lotniska) i nadajnika NDB B (1,1 km) od lotniska. Nadajniki A oraz B powinny leżeć w prostej linii na przedłużeniu osi pasa lądowania.

Więc dlaczego Z oraz Y się nie zgadzały?

Wypowiedź świadka katastrofy polskiego Tu154m, rosyjskiego pilota wojskowego – Aleksadra Kormoczika, który twierdził, że był świadkiem lądowania prezydenckiego samolotu. Cytuję na podstawie filmu: minuta 0.12 – 0.22

ON ZROZUMIAŁ ŻE TUTAJ NIE MA PASA, A SZUKAŁ GO DOKŁADNIE W TYM MIEJSCU
…WYGLĄDAŁ I OCZEKIWAŁ, ŻE TU JEST PAS …DLACZEGO GO TU NIE BYŁO?…

Jednym z elementów naprowadzających, a na lotnisku w Smoleńsku głównym elementem, jest ocena prawidłowej wysokości względem odległości do pasa startowego na podstawie sygnału z anten NDB, które znajdują się 1,1 km oraz 6,1km od początku pasa startowego lotniska w Smoleńsku. Sygnał z tej anteny NDB jest pomocą w:

  • określeniu położenia samolotu co do odleglości od pasa startowego
  • sprawdzeniu zalecanego parametru wysokości w poszczególnych punktach (A,B) na scieżce lądowania
  • umożliwia ustawienie samolotu względem osi pasa lotniska.

Według książki podchodzenia do lądowania, która jest podstawowym wyposażeniem pilotów korzystających z danego lotniska samolot musi być NAD tą anteną co najmniej 70 m (biorąc pod uwagę, że pilot zdawał sobie sprawę, że antena ta jest poniżej pasa oraz dane techniczne Tu154m, dodał on odpowiednią wartość, co w praktyce wymagało ustawienia samolotu 120 m nad anteną oraz 105m nad płyta lotniska).


Płyta lotniska położona jest na wysokości 255 m npm natomiast obie anteny NDB położone są na wysokości ok.240 m npm. Są dwie anteny NDB:


a. dalsza znajdująca się 6,1 km przed poczatkiem pasa startowego – wskazanie nadajnika ustawia samolot w linii do osi pasa.
b. bliższa znajdująca się 1,1 km przed początkiem pasa lotniska, najważniejsza i pomagająca określić (potwierdzic) prawidłową wysokość lądowania względem umiejscowienie przed pasem oraz pozwalająca na podjęcie decyzji co do lądowania lub jego zaniechania.

Jak twierdzi zastępca szefa sztabu rosyjskich sił powietrznych gen. Aleksander Aloszyn, jeszcze 2 km od lotniska Smoleńsk-Siewiernyj i do wysokości 100 metrów samolot prezydencki leciał prawidłowo…” 

Ale czy naprawdę leciał prawidłowo? 

Samolot będąc 2 km od pasa mógł uzyskać sygnał od anteny NDB. Nad anteną NDB mógł być na wysokości ok. 100-120 m (idealnie jeśli przyjmiemy, że załoga myślała, że znajduje się nad latarnią NDB w odległości 1,1 km od pasa ale wbrew wypowiedzi gen. Aleksandra Aloszyna ta wysokosc nie byla idealna dla odleglosci 2 km od lotniska.

Od tego momentu samolot zboczył z prawidłowej trajektorii lotu, zwiększył prędkość zniżania z 3-3,2 m/s na 6-8 m/s (zeznania wieży oraz obliczenia na podstawie zmian współrzędnych położenia samolotu). Taka zmiana prędkości zniżania mogła wynikać z obawy o minięcia pasa startowego, gdyż według danych technicznych Tu-154m potrzebuje ok. 2300-2500 m pasa startowego do wylądowania(19) Tak więc przyjmując dlugość pasa startowego w porcie lotniczym Smoleńsk-Siewiernyj, która wynosi 2500 m, należy zakładać, że wszyscy lądujący piloci Tu-154m dbali o zetknięcie z ziemią w właściwym punkcie pasa startowego. Jak ważne bylo wykorzystanie jak największej długości pasa startowego pokazuje wypowiedź Jolanty Kwaśniewskiej w programie Moniki Olejnik. Cytat ze słuchu 0:32 – 0:50 :
“…trzymałam się w fotelu i patrzyłam się w duży ekran telewizyjny gdzie było pokazane jak my lądujemy i ja widziałam, że brakuje nam już pasa, w związku z tym ja myślałam, że jak będe mocniej trzymała się fotela to ja zatrzymam ten wielki samolot i my zatrzymaliśmy sie 20 centymetrów przed końcem pasa…”

Dalej po pokonaniu przez samolot odległości 1 km i obniżenia wysokości do kilku metrów nad ziemią, pilot zachowywał się jakby spodziewał się w tym miejscu pasa lądowania (wiedział, że normalnie sygnał z anteny znajduję się dokładnie 1,1 km od początku pasa startowego), więc mozliwe, że przypuszczał, że właśnie znajdzie się nad pasem do lądowania
.

jeszcze raz zeznania rosyjskiego pilota: ON ZROZUMIAŁ, ŻE TUTAJ NIE MA PASA, A SZUKAŁ GO DOKŁADNIE W TYM MIEJSCU …WYGLĄDAŁ I OCZEKIWAŁ, ŻE TU JEST PAS

08.41.00 – W odległości ok. 840 m od pasa startowego lotniska polski samolot Tu-154m uderza w dużą brzozą, tracąc dużą część lewego skrzydła i pilot traci kontrolę nad samolotem. CZY PILOT MJR. ARKADIUSZ PROTASIUK W DNIU 10.04.2010 lądując w Smoleńsku w odległości 2 km do 1,5 km od początku pasa startowego zdawał sobie sprawę z współrzędnych położenia samolotu?

Czyli pytając wprost: Czy 2 km od początku pasa startowego zdawał sobie sprawę w jakiej odległości od lotniska się znajduje?

 

W zwiazku z tym, że media i “eksperci” zrobili wszystko by to pytanie nie padło wydaje mi się, że należy je zadac.

08.40.51 – Pilot Tu-154m w odległości 1,5 km od pasa oraz na wysokości 285 m npm zaczyna orientowac sie co sie dzieje. Podciaga gwaltownie drążek steru. Samolot zmniejsza prędkość zniżania. Pilot próbuje zmienic predkość pionową z zniżania na wznoszenie. Być może uruchamia przycisk “uchod” (po polsku “uciekaj” ang. TOGA Switch), który uruchamia alarmowe wznoszenie przy nieudanym podejściu do lądowania. 08.40.54 – Polski samolot znajduje się w odległości 1.3 km od lotniska i ok. 60 m od osi pasa na wysokości 8 m, pilot czeka na wznoszenia samolotu. Już wie, że znalazł się nie w tym miejscu co sie spodziewał (zeznania świadka, rosyjskiego pilota) i zaczyna kosić pierwsze drzewa. 

08.41.57 – Odległość od lotniska 1,1 km. Po dwóch sekundach prostego lotu polski pilot podniósl maszynę i zaczyna się wznosić; niestety, ukształtowanie terenu i ciężkość maszyny powoduje, że pomimo iż wzniósł maszyną o 20 m, to ciągle znajduje się 4 m nad ziemią, gdzie na wysokości nadajnika NDB i odchyleniu od osi lotniska wciąż kosi drzewa. Pierwsze zderzenie z przeszkodą (drzewem) nastąpiło w odległości około 1100 m od początku drogi startowej, około 40 m w lewo od jej osi.

08.41.04-08 – Samolot roztrzaskuje się 600-300 m od lotniska i 150 m na południe od jego osi.

Z tym podobnymi problemami napotkał się podchodzący do lądowania przed polskim T-154 rosyjski IL-76 z bardzo dużym przechyłem na jedno skrzydło rosyjski IL-76 o mały włos nie zahacza o jeden ze stojących samolotów, po czym zgodnie z zaleceniami wieży pospiesznie się oddala. Ma szczęście bo jako lżejszy miał szansę na wykonanie takiego manewru.

08.39.55 – Kontrolerzy lotniska są w szoku, nie rozumieją niczego po tym co zrobił rosyjski samolot i kolejny raz proponują stanowczo polskiemu pilotowi wybranie innego lotniska, być.

Rosyjscy kontrolerzy lotu są w szoku. Wiedzą, że to nie przypadek. Praktycznie nie jest możliwe, żeby dwaj piloci popełnili ten sam błąd.

Dlatego niektórzy mogą iść złym tropem, stawia się nacisk na różnicę w wysokości, podczas gdy może tu chodzić o różnicę w pojmowaniu odległości od lotniska jak i polożenie samolotu w stosunku do pasa ladowania na lotnisku. czy to był błąd pilota? 

Błąd pilota? Może? Ale podstawowe pytanie, które zadał rosyjski pilot wojskowy i zadawało wielu dziennikarzy: dlaczego w odległości 1,2 km od lotniska pilot szukal pasa startowego bedac przekonanym ze tam jest.

 Gdyby zrobiono pozioma komputerową symulacje podchodzenia do lądowania z uwzgłednieniem wysokości to byłoby czarne na białym widać w którym momencie samolot zboczył z kursu w stosunku do pasa startowego. Ponieważ znajdował sie on w chmurach więc wszelka nawigacja następowała w oparciu o przyrządy pokładowe jak i urzadzenia zewnętrzne, (wieża kontelna plus systemy nawigacyjne naziemne). Jeśli jednoznacznie stwierdzono, że urządzenia pokładowe były sprawne to przyczyn decyzji pilotów należy poszukiwać w czynnikach zewnetrzych. Trudno mi założyć, że tak doświadczeni piloci mogli ulec jakiejkolwiek presji albo że popełnili WSZYSCY taki sam kardynalny błąd równocześnie. Raczej powinno sie założyć, że byli oni w 100% pewni informacji otrzymywanych zewnątrz o prawidłowym położeniu samolotu w stosunku do pasa startowego. Dopiero jak znaleźli się na bardzo niskiej wysokości zorietowali się, że nie są ani w linii prostej z pasem startowym ani nie w takiej odległości od niego jak powinni być. Ale na jakakolwiek korektę było już za późno.

WINĘ NA KATASTROFĘ NIE PONOSZĄ PRAWDOPODOBNIE ANI PILOCI ANI STAN TECHNICZNY SAMOLOTU. TYLKO STAN TECHNICZNY LOTNISKA, (naziemne urządzenia nawigacyjne i obsługa naziemna lotniska), KTÓRY WPROWADZIŁ W BŁAD ZALOGE T-154M i zezwolił na lądowanie!!!! RÓWNIEŻ PROCEDURY KTÓRE ZEZWALAŁY NA LĄDOWANIE TAK WAŻNEGO SAMOLOTU W TAK EKSTREMALNYCH WARUNKACH I NA TAK "PRYMITYWNYM" LOTNISKU. NIE MÓWIĄC JUŻ O SPOSOBIE DOBORU PASAŻERÓW! Bo to juz oddzielny temat!

Kazimierz Wadowski.

Wykorzystano ogólno dostepne informacje w Internecie

Z ostatniej chwili: Komentarze ekspertów lotniczych z USA są druzgocące.po zapoznaniu sie z treścią scenogramów podanych dzisiaj do publicznej wiadomości. Nie mieści się im w głowie jak w takim cywilizowanym kraju jak Polska mogą istnieć procedury pozwalające załodze samolotu na podejmowanie jakichkolwiek indywidualnych decyzjii w krytycznych sytuacjach. Jest to nie do pomyslenia na zachodzie. Procedury to świeta rzecz od których nie ma żadnych odstepstw.

Ale Polacy widocznie nie akceptują zasad bezwarunkowego podporządkowywania sie jakimkolwiek prawom chcą zawsze mieć miejsce na wlasną indywidualność i swobodę w postępowaniu wg. swojej woli. Polacy w ten sposób interpretują swobody obywatelskie i prawo do wolności.

Nic nie rozumiem? Dlaczego dziennikarze nie pytaja rozmówców dlaczego samolot zboczył z "kursu", czyli nie podchodził w linii do pasa startowego a informacja od kontroli naziemnej była, że jest "na kursie i scieżce" czyli ma prawidlowe położenie? Dlaczego więc nie rozbił sie "kursie" tylko z boku pasa?!!! Dlaczego sie tego nie wyjaśnia?

Dlaczego  się nie bierze się pod uwagę wypowiedzi ekspertów zachodnich którzy zwracają uwagę, że piloci rozmawiali cały czas spokojnie, czyli byli przekonani, że podchodzą do lądowania w sposób dający im szansę na wylądowanie,równocześnie wiedząc, że przyrządy pokładowe pokazują całkiem coś innego. Dlaczego je ŚWIADOMIE  zignorowano łamiąc wszelkie obowjązujące standarty? Odpowiedz jest prawdopodobnie  jedna. ZAUWAŻYLI (widzieli), COŚ co wprowadiło ich w bład a co uznali za najbardziej wiarygodną informację. . Prawdopodobnie były to światła na lotnisku.


 
Opublikowane w : Co naprawdę myślimy. Szczerze i bez cenzury., Czyli jak widzielibyśmy różne sprawy naszymi oczyma.
Zacytuj ten artykuł na swojej stronie Polecane Drukuj Wyślij na email Powiązane artykuły Zapisz w del.icio.us

Komentarze użytkowników (5)
RSS z komentarzami
Wpis dodany przez Polityczny Pirat, z datą 29-05-2010 06:47, , Użytkownik
Jestem również przekonany, że dochodzenie w sprawie okoliczności katastrofy prowadzą polskie służby specjalne. I mam wrażenie, że właśnie tam znajdzie się pełna odpowiedź na to, kto i w jaki stopniu jest odpowiedzialny za to, że samolot z 97. osobami na pokładzie rozbił się w bagnie przed lotniskiem smoleńskim. Jestem również przekonany, że pełnej prawdy nie poznamy nigdy, ponieważ wymaga tego odpowiedzialność za sprawy państwa. Myślę, że dla wyrobionego obserwatora politycznego jest to dość jasne. Poznanie szczegółów technicznych samej katastrofy to jest tylko cześć prawdy o tym, co doprowadziło do takiego końca lotu. 
 
Hipoteza zamachu nie wytrzymuje próby analitycznej, biorąc pod uwagę okoliczności i otoczenie samej katastrofy. Żadna służba specjalna, żadna organizacja terrorystyczna nie podjęłaby ryzyka przeprowadzenia tak skomplikowanego zamachu, bez gwarancji jego powodzenia. Bez gwarancji, że nie będzie możliwości odkrycia jego kulis. I przede wszystkim nie ma wiarygodnych przesłanek, które by wskazywały jasny powód dokonania takiego zamachu. Oczywiście, można snuć różne teorie i teoryjki, kto i co zyskałby na śmierci Lecha Kaczyńskiego. Kto, i z kim się porozumiał, aby go zgładzić. Tylko, że jest to nie analiza, ale political fiction. 
 
Jesteśmy na przede dniu oficjalnego ogłoszenia terminu wyborów i rozpoczęcia kampanii wyborczej. Boję się, że sprawa katastrofy pod Smoleńskiem może się stać osią tej kampanii. Nie Katyń i nie groby polskich oficerów, nie pamięć, przekuwana właśnie w mit, o Lechu Kaczyńskim, ale właśnie prawdziwe i domniemane okoliczności katastrofy. Jeżeli Jarosław Kaczyński wystartuje z ramienia swojej partii do wyścigu prezydenckiego - to ta sprawa może być bardzo ważnym instrumentem kampanii.
 
» Zgłoś autorowi zastrzeżenia do tego komentarza
» Odpowiedz na komentarz!

Wpis dodany przez Polityczny Pirat, z datą 29-05-2010 06:47, , Użytkownik
Po pierwsze, ważne jest wyjaśnienie kto i w jaki sposób przygotowywał wyjazd polskiej delegacji do Katynia. Kto i kiedy podjął decyzje, że będzie miała ona taki przebieg, terminarz i skład delegacji. Na pokładzie samolotu znalazło się tyle osób ważnych dla funkcjonowania państwa, w tym również armii, że te pytania muszą paść. Tu muszą zostać wyjaśnione wszystkie okoliczności i procedury podejmowania decyzji, w Kancelarii Prezydenta, w MSZ, także w MON, być może również w Biurze Ochrony Rządu. Aż prosi się o zadanie pytania, dlaczego przebieg wydarzeń był taki, że z dzisiejszego punktu widzenia wydaje się, że pilot nie miał innego wyjścia - on MUSIAŁ wylądować w Smoleńsku? Dlaczego plan wyjazdu, lotu nie miał alternatywy? 
 
Druga sprawa to przebieg tego feralnego dnia, od samego poranka, aż do momentu katastrofy. Jak przebiegał lot, co się działo w jego trakcie, czy załoga samolotu była w pełni autonomiczna, czy już w trakcie samego rejsu nie doszło do czegoś, co spowodowało wybranie takiego, a nie innego rozwiązaniu już w momencie kiedy samolot znajdował się nad lotniskiem? Czy plan wyjazdu i wizyty nie był wystarczającą presją na załogę, aby dokonała takiego, a nie innego wyboru nad lotniskiem? I czy załoga była przygotowana w pełni do wykonania zadania? 
 
Trzecia sprawa - to okoliczności samego wypadku. To przedmiot badania komisji. To sprawy prac komisji, badającej wszystkie dostępne materiały z wypadku. Te materialne, zapisy z czarnych skrzynek, nagrań rozmów wież na Okęciu i w Smoleńsku z samolotem, dane meteorologiczne w trakcie lotu i nad samym celem, oczywiście badanie szczątków maszyny. To będzie trwało bardzo długo. Kilka, może kilkanaście miesięcy. I wbrew pozorom - ta cześć, oparta o materiały i dowody jest najłatwiejsza do wyjaśnienia - i najbardziej wiarygodna.
 
» Zgłoś autorowi zastrzeżenia do tego komentarza
» Odpowiedz na komentarz!

Wpis dodany przez Polityczny Pirat, z datą 29-05-2010 06:45, , Użytkownik
Dziennikarze i obserwatorzy, którzy snują różne domysły, na dzień dzisiejszy nie dysponują żadnym wiarygodnym materiałem dowodowym, ani oświadczeniami osób pracujących nad sprawą. Rosjanie wprawdzie kilkakrotnie podawali enuncjacje, że za katastrofę odpowiedzialna jest załoga samolotu, ale nie brałbym tego poważnie pod uwagę, tym bardziej, że nawet błąd pilota musiał być konsekwencją innych, wcześniejszych wydarzeń. Błąd pilota może być SKUTKIEM innych zdarzeń, które rozegrały się przed lotem i w jego trakcie. Chodzi tu o sprawy organizacyjne, być może również techniczne.  
Nie zamierzam rozpatrywać wszystkich teorii dotyczących katastrofy, tym bardziej, że duża część z nich zawiera w sobie zapewne część prawdy, jak i konfabulacje. Pominąć trzeba choćby słynny w sieci filmik nakręcony telefonem komórkowym tuż po katastrofie, z którego wysnuto już teorię zamachu. Samej możliwości dokonania zamachu nie wolno odrzucać - ale z drugiej strony nie wolno również uwypuklać, nawet w formie pytań, jak to robi Łukasz Warzecha na swoim blogu w Salonie24. Wybiórcze traktowanie hipotezy zamachu, ze strony rosyjskiej, w tym przypadku nabiera kontekstu politycznego. Ale Warzechy to nie obchodzi. On po prostu nawet nie pomyślał, że tak może to zostać odebrane. Dziennikarzy tabloidów rzadko interesują konsekwencje ich publikacji. Im zależy na rozgłosie i emocjach, jakie wytwarzają wśród czytelników. Reszta, w tym odpowiedzialność, jest zupełnie nieważna...
 
» Zgłoś autorowi zastrzeżenia do tego komentarza
» Odpowiedz na komentarz!

Wpis dodany przez Investigator, z datą 29-05-2010 03:28, , Użytkownik
Oczywiscie, że taka wersja jest najbardziej prawdopodobna. Tylko że "dochodzeniowcy" będą chcieli ukręcić tej sprawie głowę i zrzycić odpowiedzialność na bląd pilotów. Oni już nie żyją tylko czy byli oni samobójcami???????
 
» Zgłoś autorowi zastrzeżenia do tego komentarza
» Odpowiedz na komentarz!

Wpis dodany przez CIekawyyy, z datą 28-05-2010 13:12, , Gość
Kto przy zdrowych zmysłach próbuję lądować 
Tupolewem przy widoczności 300-200m gdzie minimalna wynosi 1200m !?  
Równie dobrze można wjechać na skrzyżowanie dróg o dużym nasileniu ruchu na czerwonym świetle z szybkością 100 km/h  
a później bredzić że ktoś (ruscy ba...sam Putin he he) 
pozamieniali sekwencje świateł i dlatego to nie wina kierowcy tylko stanu technicznego skrzyżowania , brudnych światełek etc. ogólnie to był zamach.
 
» Zgłoś autorowi zastrzeżenia do tego komentarza
» Odpowiedz na komentarz!

« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2007 Praworządność i Etyka