Pytania do Władzy


Panie Prezydencie. Kiedy się Pan wywiąże z swoich obietnic przedwyborczych?

 

OBYWATELU PAMIĘTAJ !

Precz z hasłem współczesnego polityka: „Nie myśl sam, My myślimy za Ciebie”

Czas ucieka!

LOGOWANIE






This image contains a scrambled text, it is using a combination of colors, font size, background, angle in order to disallow computer to automate reading. You will have to reproduce it to post on my homepage
Wpisz kod w pole poniżej:

Nie pamiętasz hasła?
Konto? Zarejestruj się!

PiE- Skype

Rozmawiaj z nami poprzez Skype!

Powiadom znajomych!

Jeśli interesują Cię sprawy Polski i są one dla Ciebie nie obojętne to ten Portal jest dla Ciebie. Zaglądnij na niego i powiadom o nim swoich znajomych.

Strona działa od dnia:

Strona ruszyła dnia
21-10-2007
Strona działa już
1053 dni.
Rozstania i powroty Drukuj Poleć znajomemu
 
Średnia ocen użytkowników    (0 głos)
Odsłon 2578    
Polecane 6

Rozstania i powroty, czyli bilans zysków i strat

Sposobów porzucenia partnera jest prawdopodobnie tak samo wiele, jak możliwości jego zdobycia, a różnorodność strategii radzenia sobie z rozstaniem świadczy o wadze, ale i złożoności problemu. Dlaczego jednak do rozstania w ogóle dochodzi?

Dlaczego tak wiele osób po nieudanym związku angażuje się w kolejny, ryzykując utratę dopiero co odzyskanego poczucia stabilności i kontroli nad swoim życiem uczuciowym? Dlaczego część par wraca do siebie po poniesionej wcześniej porażce?

Koncepcje opisujące ludzkie zachowania podkreślają, że skłonni jesteśmy podejmować działania, dzięki którym uzyskamy jakąś korzyść, a unikamy zachowań, za które jesteśmy karani. Według teorii sprawiedliwości Walstera ludzie starają się osiągać jak największe nagrody jak najmniejszym nakładem własnych sił. Z tej perspektywy na związek dwojga ludzi należy patrzeć jak na dwa zbiory nagród i kosztów. Utrzyma się on tylko wtedy, gdy będzie korzystny dla obojga uczestników. Każdy z nich musi zatem czerpać ze związku nagrody (np. poczucie bezpieczeństwa, bliskości emocjonalnej), ponosząc minimalne koszty. Taki wynik najłatwiej można osiągnąć w związku, w którym wymiana korzyści jest sprawiedliwa - dlatego ludzie są skłonni do wybierania partnerów o mniej więcej równej sobie wartości społecznej. W związkach, w których występuje przemoc czy uzależnienia, zagrożone jest zdrowie psychiczne i fizyczne członków rodziny. Alkohol i przemoc to chyba najczęstsze przyczyny rozpadu związków uczuciowych, tutaj bowiem bilans strat i zysków szybko przechyla się na stronę tych pierwszych. W miarę trwania takiego związku strat jest coraz więcej, a zysków coraz mniej.

David Buss patrzy na trwałość związków między ludźmi z perspektywy psychologii ewolucyjnej, ale i on przyjmuje kategorię oceny strat i zysków. Podejście to wyróżnia trzy powody opuszczenia przez jednego z uczestników dotychczasowego związku: spadek wartości matrymonialnej partnera, wzrost wartości własnej (szczególnie ponad wartość partnera) lub pojawienie się partnerów bardziej wartościowych od partnera dotychczasowego.

Jako że w gatunkowej przeszłości człowieka takie warunki pojawiały się często (np. śmierć albo poważne zranienie mężczyzny podczas polowania czy okaleczenie kobiety przy porodzie), ludzie musieli wykształcić w sobie umiejętność oceniania strat i zysków w związku aktualnym i porównywać je z innymi, możliwymi związkami. Mamy więc skłonność do opuszczania partnerów, których wartość mocno spada.

Z ewolucyjnego punktu widzenia korzyści z umiejętności dokonywania bilansu zysków i strat w związku są następujące: mężczyzna zapewnia sobie wyłączny dostęp do partnerki, mogącej mu dać potomstwo, zaś kobieta zyskuje możliwość zapewnienia sobie i potomstwu odpowiednich warunków do przeżycia. Stąd najważniejszym powodem rozstania jest dla mężczyzny niewierność żony, jej bezpłodność lub odmowa kontaktów seksualnych, zaś dla kobiety odmowa wsparcia materialnego, tracenie koniecznych do życia środków na inne kobiety oraz nieżyczliwość i okrucieństwo partnera. Rzecz jasna, dążenie do przekazania swoich genów nie znika wraz z rozstaniem, tak więc zarówno kobiety, jak i mężczyźni poszukują nowych partnerów, o zwykle wyższej niż poprzedni wartości matrymonialnej. Zdarza się i tak, że wracają do siebie pary, które zdecydowały się wcześniej na rozstanie. Oszacowanie strat i zysków nie zawsze jest bowiem prostym rachunkiem matematycznym, a uczucia przywiązania czy intymność zrodzona podczas wspólnie spędzonych lat mogą czasem wynagrodzić koszty życia z niewiernym czy chorowitym partnerem.

Część psychologów traktuje przyczyny decyzji o rozstaniu nie tylko jako efekt bilansu strat i zysków, ale jako efekt zmian w procesie rozwoju związku lub świadomości partnerów. Psychologia zorientowana na proces wprowadza tu pojęcia jasnego (wysokiego) i ciemnego (niskiego) snu relacji. Ten pierwszy to wszystkie nasze marzenia i pragnienia dotyczące idealnego partnera i związku, zbiór nadziei i poglądów na to, czego możemy oczekiwać od danego związku. Drugi zaś to wszystko to, czego najbardziej się w relacji boimy, czego nie chcemy, a także zbitka wszystkich rozczarowań, które nas spotkały we wcześniejszych związkach.

Zazwyczaj wszystkie związki oscylują pomiędzy wysokim i niskim snem relacji - i jest to naturalny proces. Jasny sen nigdy nie spełni się w całości, bo nikt nie jest dokładną kopią naszego wyobrażenia o idealnym partnerze. Jednego dnia wydaje nam się więc, że „to właśnie ten jedyny”, drugiego zastanawiamy się, czy aby na pewno, skoro nasz wybranek wypala dziennie paczkę papierosów, a my lubimy zdrowy styl życia. Takie wahania pomiędzy biegunami „wspaniale – beznadziejnie” mogą różnić się w poszczególnych relacjach intensywnością lub czasem trwania. Rozstanie następuje, gdy już nie wierzymy, że partner może spełnić nasz wysoki sen, kiedy okazuje się, że nasze marzenia o szczęśliwym związku były tylko iluzją. Wtedy zazwyczaj rozstajemy się z partnerem, ale szukamy następnego, który mógłby jasny sen spełnić. Wreszcie w czyimś wyglądzie, sposobie bycia czy zachowaniu odnajdujemy sygnały, które potwierdzałyby nasze przypuszczenia - i cały cykl zaczyna się od początku.

Czasem w jednej relacji wciąż oscylujemy pomiędzy jasnym a ciemnym snem. Rozstajemy się, kiedy szala przeważa na stronę ciemnego snu, ale wciąż dostrzegamy sygnały pokazujące, że partner pasuje do naszych wyobrażeń o idealnym związku. Wtedy wracamy do niego i przez pewien czas znów marzymy o szczęściu we dwoje - aż do następnego momentu, w którym szala ponownie przechyli się na stronę ciemnego snu. Początek każdej relacji lokuje się zwykle blisko jasnego snu - wydaje nam się, że to właśnie ta osoba spełni marzenia o idealnym związku. Dopiero później zauważamy sygnały, które uświadamiają nam, że każdy partner w pewnym sensie może spełnić zarówno jasny, jak i ciemny sen relacji. Trzeba wtedy uświadomić sobie, że nasze marzenia i obawy są naszymi wewnętrznymi procesami. Dopóki to nie nastąpi, nie zaakceptujemy partnera jako realnej osoby, ale nadal będziemy szukać w nim spełnienia jasnego snu i ucieczki przed ciemnym. A żaden partner nie umożliwi nam ucieczki przed własnymi obawami czy lękami.

Teoria przywiązania Bowlby’ego podkreśla znaczenie naszych relacji z matką i najbliższym otoczeniem w okresie wczesnego dzieciństwa. Tworzą się wtedy wzorce więzi emocjonalnych, które później stanowią podstawę wszelkich relacji uczuciowych, jakie nawiązujemy w dorosłym życiu. Związki partnerskie są więc przedłużeniem procesu przywiązania przebiegającego w dzieciństwie. Jeśli zatem matka jest dla dziecka obiektem ambiwalentnym (np. karmi, przewija, przytula, ale jednocześnie zbyt często zostawia je samo), takie same będą jego uczucia do niej. Dziecko jednocześnie będzie pragnęło bliskiego, fizycznego i psychicznego kontaktu, ale i odczuwało strach przez porzuceniem.

U dorosłego człowieka powstanie konflikt „dążenie - unikanie”, charakteryzujący się wzrostem tendencji do równoczesnego unikania i dążenia do kochanej osoby. Ktoś taki prawdopodobnie wchodzić będzie w związki z osobami o podobnej wewnętrznej dynamice problemów, tak więc partnerzy przeżywać będą ciągły wewnętrzny konflikt „od - do”, strach przed zbyt dużą bliskością, ale i dystansem. Strach przed bliskością będzie powodem prowokowania konfliktów ze współpartnerem, stawiania sztywnych granic między członkami rodziny, rozstań. Z kolei lęk przed osamotnieniem i porzuceniem nie pozwoli na zbyt długie pozostawanie poza jakimkolwiek związkiem uczuciowym, zmuszając do prób powrotu do poprzedniego partnera (który dawał choć minimalne poczucie bezpieczeństwa) lub poszukiwania nowego. Dopóki jednak wewnętrzny konflikt „dążenie - unikanie” nie zostanie uświadomiony i przepracowany, każdy nowy związek będzie kopią poprzedniego, polem walki wciąż istniejących tendencji do jednoczesnego dążenia do bliskości i prób zachowywania dystansu emocjonalnego.

Niektórzy autorzy twierdzą, że związek mogą zniszczyć błędne przekonania i mity o małżeństwie czy związku partnerskim dwojga ludzi. Arnold Lazarus wymienia 24 najbardziej powszechne mity, które mogą być źródłem wielu zróżnicowanych, często nierealistycznych czy niesprawiedliwych oczekiwań wobec partnera (prawdopodobnie przekonań tych jest nieskończona ilość). Takie sądy nierzadko są zbyt sztywne, nie pasują do szybko zmieniającej się rzeczywistości związku czy cyklu życia rodziny. Oczekiwania powstające na bazie mitów małżeńskich często są nieuświadomione, sprzeczne z oczekiwaniami partnera lub nierealistyczne.

Jednym z najczęściej spotykanych mitów małżeńskich jest przekonanie, że „małżonkowie powinni wszystko robić wspólnie”. Kiedy przynajmniej jedno z małżonków nie może znieść odrobiny wolności drugiego, związek prędzej czy później musi się skończyć. Pragnienie całkowitej jedności ze współpartnerem nigdy nie może się ziścić, bo związek zawsze tworzymy z kimś o uczuciach, wyobrażeniach czy zainteresowaniach odrębnych od naszych.

Z kolei przekonanie, że „nad małżeństwem trzeba pracować”, prowadzi do „zaharowywania się” na rzecz związku i partnera, a w konsekwencji do zmęczenia sobą nawzajem. Kochankowie oczekują od siebie ciągłych starań, a od związku, żeby był idealny. W ten sposób odrzucają możliwość cieszenia się łączącym ich uczuciem na rzecz mozolnego budowania określonej, często przez inne mity, struktury. Zdesperowani i znudzeni, chętnie wchodzą w nowy, świeższy związek - z nadzieją, że „tym razem postaram się lepiej niż poprzednio”. W efekcie jednak wikłają się w dobrze znane sobie uczucia znużenia i rozczarowania.

Wyjątkowo często spotykane są mity o podziale ról w małżeństwie: „Dobry mąż reperuje wszystko, dobra żona robi pranie”, „Ambicje męża są ważniejsze od kariery żony” itp. Przekonanie, że pewne czynności powinien wykonywać tylko mężczyzna, a inne tylko kobieta, prowadzi do groteskowych sytuacji, kiedy to na przykład podczas choroby żony mężczyzna prosi sąsiadkę o zrobienie herbaty lub nastawienie prania w pralce.

Związek jest zagrożony, gdy jeden z partnerów hołduje wyżej wymienionym mitom, a drugi jest w swoim wyobrażeniu na temat ról i podziału obowiązków daleko bardziej elastyczny. I tak na przykład mąż przekonany o słuszności sztywnego podziału ról na męskie i kobiece będzie rozczarowany tym, że jego żona poświęca czas pracy zawodowej zamiast gotowaniu codziennie dwudaniowych obiadów; żona natomiast stanie przed wyborem między pracą i rodziną, w którym każda z opcji będzie zagrożeniem jej systemu wartości. Związek rozpadnie się, jeśli partnerzy nie uświadomią sobie swoich odmiennych przekonań na temat wspólnego życia i wynikających z nich oczekiwań wobec siebie nawzajem.

Rozstania i powroty to integralna część naszego życia, tak samo jak pożegnania i powitania wpisane są w naturę wszystkich relacji i więzi międzyludzkich. Wiele z nich kończy się w sposób naturalny, a decyzja o rozstaniu przychodzi nam łatwo i podejmujemy ją bez zbędnych emocji. Niektóre związki jednak przez długi czas pozostają na etapie „a może jeszcze...” - i wtedy pożegnania bywają bolesne albo wciąż niedokończone. Choć powodów do rozstań jest wiele, wiele jest również powodów, dla których po raz kolejny dajemy sobie jeszcze jedną szansę.

Alicja Strzelecka jest psychologiem, tegoroczną absolwentką Uniwersytetu Wrocławskiego. Interesuje się zagadnieniami związanymi z płcią i tożsamością płciową, psychologią zorientowaną na proces i choreoterapią. Prowadzi Stowarzyszenie Pomocy Transseksualistom. Jej hobby to flamenco, umie je tańczyć. Ma 24 lata, męża i kota. Onet 08/21/03

Opublikowane w : Każdy chce żyć lepiej. Wymieniajmy wspólnie doświadczenia jak to osiągnąć., Tematyka wzajemnego obcowania.
Zacytuj ten artykuł na swojej stronie Polecane Drukuj Wyślij na email Powiązane artykuły Zapisz w del.icio.us

Komentarze użytkowników (0)
RSS z komentarzami
Nie komentowano
następny artykuł »
© 2007 Praworządność i Etyka