| Średnia ocen użytkowników |
(0 głos) |
|
| Odsłon |
1324  |
|
|
|
Kryzys instytucji Kościoła
Azrael - azraelkubacki.blog.onet.pl - 2007-12-26 21:29:00
Świąteczne wystąpienia polskich biskupów na mszach, pasterkach i w pierwszy dzień świąteczny, oraz wywiady prasowe – w tym biskupa warszawskiego, Kazimierza Nycza – wskazują, że polski Kościół hierarchiczny zdaje sobie doskonale sprawę, że jego pozycja w społeczeństwie jest zagrożona.
Biskupi widzą, jak ich wpływ na społeczeństwo maleje, z miesiąca na miesiąc, z roku, na rok, jak pokolenie, zwane pokoleniem JPII powoli się odsuwa od Kościoła, widać w słowach i zachowaniu brak koncepcji ewangelizacyjnej i bezradność wobec wyzwań współczesnego świata. Kościół traci nie tylko wśród ludzi młodych – traci też wśród tych, którzy są najważniejsi dla rozwoju państwa – czyli wśród inteligencji wielkomiejskiej.
Księża powoli tracą zdolność sterowania Kościołem, oddając go coraz częściej w ręce religijnych hochsztaplerów, w postaci Tadeusza Rydzyka. Małe, ksenofobiczne i wrzaskliwe środowisko, którego władza formalna w Kościele jest praktycznie żadna – doprowadziło do wyraźnie widocznego kryzysu w Kościele. Także nie załatwione sprawy lustracyjne – a właściwie – zamiecenie ich pod dywan – nie wzmacniają pozycji Kościoła.
W dziedzinie lustracji, odkrycia prawdy, odegrał wielką rolę ksiądz Tadeusz Isakowicz – Zaleski. Publikując swoją książkę, „Księża wobec bezpieki – na przykładzie archidiecezji krakowskiej”,oddzielił prawdę historyczną od wiernopoddańczych stosunków w Kościele Katolickim. Udało mu się, co jest jednak ewenementem w całym ściśle z hierarchizowanym Kościele – zachować niezależność poglądów. Myślę, że gdyby były inne czasy, to skończyłby tak jak inni księża, którzy odważyli się mówić prawdę. A ci „niepokorni” księża z czasów PRL – nie zrobili w kościele polskim kariery, niektórzy zostali odsunięcia na boczny tor… i zmarli w zapomnieniu. Ksiądz Popiełuszko, czy Małkowski – to twarze Kościoła – lecz także – twarze unikatowe, na tle innych, bezwolnych – i niestety – czasem oddanych służbie bezpieczeństwa PRL.
Lobby antylustracyjne w Kościele Katolickim jest bardzo silne – wynika to z tego prostego powodu, co ksiądz Isakowicz mówi i pisze w sposób bardzo zawoalowany – że wpływy agentury w wyższej hierarchii są bardzo duże. Zostało to potwierdzone w ostatnich tygodniach. Na początku grudnia Zespół ds. Oceny Etyczno - Prawnej Konferencji Episkopatu Polski, po przejrzeniu materiałów badanych przez Kościelną Komisję Historyczną oświadczył, że nikt z obecnie aktywnych biskupów nie był świadomym i dobrowolnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa PRL. W KEP zasiada w obecnej chwili ponad 120 hierarchów kościelnych. I wszyscy są czyści jak łza. Jedynym, na którego znaleziono kwity – jest Stanisław Wielgus.
O Radiu Maryja i jego animatorze – pisałem już wielokrotnie. I jego działalność też przyczynia się do podziałów w polskim kościele.
Publicyści mówią i piszą często, że słabością polskiego Kościoła jest brak autorytetów. Wskazują na podziały. Jedni mówią o „kościele toruńskim” i „stronnictwie łagiewnickim”. Inni jeszcze widzą podziały pomiędzy „modernistami” czyli zwolennikami II Soboru Watykańskiego – i integrystami. A jeszcze inni mówią o tych, którzy są za lustracją i przeciw niej – i że to dzieli niepotrzebnie i hierarchów i wiernych. Ja jednak sądzę, że to, co naprawdę polski Kościół niszczy – to jest pycha, łakomstwo, nieczystość, gniew, zazdrość… i te jeszcze dwa pozostałe elementy… wierni będą wiedzieli jakie.
Wielu z wierzących – też to nie wzrusza. Oni mają swoją wiarę, domową, bez pośredników. Ale jest wielu których to boli. Ich głosem mówili także publicyści katoliccy przy sprawie Stanisława Wielgusa.
Rak toczący polski Kościół nie wynika z tego, że brak w nim autorytetów, że Jan Paweł II go osierocił. Jest on dużo głębszy – i wbrew pozorom – nie tkwi tylko wewnątrz samego Kościoła – ale jest związany z jego pozycją w państwie. Za dużą pozycją. Jest rzeczą niespotykaną w demokracji, aby związki pomiędzy Kościołem i państwem, pomimo tak jednoznacznych zapisów konstytucji i konkordatu – były tak ścisłe. Ważną sprawą jest, aby przez ostatnie dwa lata sojusz ołtarza kościelnego i fotela premiera rządu i prezydenta – został zlikwidowany.
Kościół chętnie sięga po pomoc państwa w obronie swojej pozycji, tak jak teraz próbując poprzez medialne naciski doprowadzić do wycofania się rządu z obietnicy finansowania zabiegów in vitro oraz odwołania matury z religii. Kościół doskonale wie, że nie zmusi swoich wiernych zakazami do rezygnacji ze swojego prawa do szczęścia poprzez posiadanie dzieci – więc chce zmusić wiernych do zaniechania tego rodzaju praktyk przepisami prawa karnego, poprzez działania represyjne państwa. Ten świadczy o tym, w jakim kryzysie znalazł się Kościół. Biskupi zdają sobie sprawę, że ich nauka idzie w próżnię, że jak para chcąca mieć dziecko staje w obliczu dylematu „mieć dziecko” czy ulec szantażowi biskupów, to większość podejmuje decyzję aby mieć dziecko. Dziecko, które jest właśnie miernikiem miłości – nie tylko instynktu.
Kościół wie, że pole jego działania zawęża się, i mimo to posuwa się do działań, które nie są zgodne z przesłaniem miłości i dobra.
W Polsce coraz częściej stawiane jest pytanie – czy grozi nam państwo laickie? Czy Polacy przestaną wierzyć w Boga? Myślę, że nie. Z tym, że miejsce prawdziwej wiary zajmą różne zjawiska para - religijne, na pograniczu sekt, takie jak działalność Tadeusza Rydzyka. W samym kościele (zresztą za przyzwoleniem papieża Benedykta XVI) działa już oficjalnie odłam kościoła, pod nazwą Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X – ruchu kontestującego zapisy II Soboru Watykańskiego. Arcybiskup Marcel Lefebvre, założyciel bractwa -wyświęcał biskupów bez zgody papieża, pomimo licznych ostrzeżeń i zawieszenia w wykonywaniu czynności liturgicznych. Jan Paweł II ekskomunikował go – a Benedykt XVI przywrócił bractwo na łono Kościoła Katolickiego.
Kościół instytucjonalny pozostanie formalnie potężny. Tyle że „władza” hierarchów będzie pozorna.
Kościół polski przez dwa lata rządów Prawa i Sprawiedliwości zapomniał, że jest tylko jedną z religii, że w Polsce jest i prawosławie, protestantyzm, czy także judaizm. Wynikało to z endeckich ciągot Kaczyńskiego i jego ekipy, która opierała swoją politykę społeczną także na zbitce pojęciowej - „Polak – patriota – katolik”. Pamiętne są słowa Lecha Kaczyńskiego po nieudanym ingresie Stanisława Wielgusa, w brzmieniu;
„Katolicki system wartości jest jedynym powszechnie przyjętym systemem wartości w naszym kraju i on nie ma alternatywy”.
Jarosław Kaczyński, dla wzmocnienia swojej pozycji politycznej – wciągnął do współpracy Tadeusza Rydzyka. Nie omieszkał oczywiście także kokietować stronnictwa „łagiewnickiego”. A Kościół to skwapliwie wykorzystywał.I za cenę poparcia dla swoich rządów – zrezygnował z powszechnej lustracji Kościoła. A jak się kościół „oczyścił” - wspomniałem już wcześniej.
Czy nowa ekipa polityczna będzie potrafiła tak prowadzić politykę wobec Kościoła Katolickiego, aby ten zrozumiał, że nie powinien się mieszać w sprawy „dworu” - czyli rządzenia państwem? Czy jednocześnie Kościół zrozumie, że jego postępowanie i wypowiedzi jego biskupów wykraczają poza normy państwa demokracji parlamentarnej?
Są to trudne pytania. Jeszcze trudniejsze jest dla hierarchów zrozumienie – że Kościół to nie tylko oni, ale również wspólnota wiernych… o której oni dawno zapomnieli…
Azrael
| Komentarze użytkowników (0) |
|
|
|